iWoman.pl Zdrowie Żyj zdrowo Oddziały położnicze bez sprzętu, ale Polki je chwalą

Oddziały położnicze bez sprzętu, ale Polki je chwalą

[fot: Chantal Ringuette/Dreamstime]

Kontrolę przeprowadzono w 43 publicznych szpitalach udzielających świadczeń w zakresie położnictwa i neonatologii.

Wyniki nie zaskoczyły: stary sprzęt bez dokumentacji, zbyt mało lekarzy specjalistów i nielegalne opłaty. Nie do wiary są za to wyniki ankiety wśród pacjentek - niemal wcale nie narzekają.

Przyzwyczajenie i zaufanie do publicznych szpitali albo doświadczona i życzliwa kadra musiały zdecydować o ostatecznej i co ciekawe pozytywnej ocenie ich przez młode mamy. Wniosek płynący z kontroli jest zupełnie inny.

Jeden lekarz na cały oddział?

Kontrola wykazała, że niewystarczająca jest liczba lekarzy specjalistów w dziedzinie neonatologii. W niektórych szpitalach, które powinny dysponować 2 specjalistami na etacie, dostępny był jeden z nich, drugi miał pojawiać się wyłącznie na specjalne wezwanie.

Jak się okazuje, powodem niepełnego składu kadry nie są finanse, a brak chętnych.

W szpitalu w Wejherowie korzystano z wypożyczonego sprzętu medycznego od stowarzyszenia „Ad operam”. Niezbędna aparatura - jak przewidywała umowa - mogła być w każdej chwili odebrana placówce. Co ciekawe, mama, która chciała przebywać w 1-osobowym pokoju, musiała wnieść stosowną opłatę na konto tegoż stowarzyszenia.
Szpital w Krynicy Zdroju przez kilka lat z rzędu ogłaszał oferty pracy dla specjalisty neonatologa. Bez rezultatu. Dlatego właśnie połączono tam odcinek noworodkowy z oddziałem pediatrycznym.

Brakuje sprzętu lub... przeglądu

Niedostatek wyposażenia w sprzęt i aparaturę medyczną – w stosunku do wymagań stawianych przez NFZ – stwierdzono w oddziałach noworodkowych aż 15 kontrolowanych szpitali (35 proc.)

W 11 spośród kontrolowanych szpitali w odniesieniu do części sprzętu medycznego i aparatury brakowało dokumentów (certyfikatów) potwierdzających ich dopuszczenie do użytkowania. W kolejnych 16 (37proc.) dokumentacja, mimo że była dostępna, pozostawiała wiele do życzenia.

12 proc. badanych szpitali nie dysponowało żadnym (!) łóżkiem intensywnej opieki medycznej. Jeden z nich nie miał też wyodrębnionej sali do przeprowadzenia cesarskiego cięcia - operację wykonywano w sali, gdzie miały miejsce inne zabiegi.

Nielegalne cenniki w szpitalach: 300 zł za luksusowy pokój

Wbrew przedstawionym zasadom ustawowym, a więc nielegalnie, w 5 szpitalach (12 proc.) oferowano ubezpieczonym pacjentkom za dodatkową opłatą znieczulenie zewnątrzoponowe.

Do kasy Szpitala Wojewódzkiego w Suwałkach w zeszłym roku dzięki takim "usługom dodatkowym" wpłynęło ponad 17 tysięcy złotych. W Instytucie Matki i Dziecka w Warszawie takie znieczulenie kosztuje ok. 600 zł.

Szpitale pobierały też opłaty za specjalne udogodnienia oferowane pacjentkom. W Kościanie za luksus pokoju jednoosobowego mama musiała zapłacić 200 złotych, w

Najwyższe współczynniki umieralności okołoporodowej (według województw):
- dolnośląskie (9,3 prom.)
- śląskie (8,5 prom.)
- warmińsko-mazurskie i wielkopolskie (8,2 prom.)

Najniższe współczynniki:
- świętokrzyskie (6,5 prom.)
- małopolskie (6,6 prom.)
- mazowieckie (6,7 prom.)
źródło: raport NIK
szpitalu w Radomiu - od 100 do 150 złotych, a w Specjalistycznym Zespole Opieki Zdrowotnej nad Matką i Dzieckiem w Poznaniu i Instytucie Matki i Dziecka w Warszawie aż 250 złotych.

We wspomnianej poznańskiej placówce można skorzystać również z jednoosobowej sali porodowej o „podwyższonym standardzie”, co kosztuje 300 zł za dobę. Szpital w ciągu półtorej roku zarabiał dzięki temu niemal 400 tysięcy złotych.

21 skarg, 64 tys. porodów

I choć raport obnażył najgorsze praktyki i techniczne oraz kadrowe braki państwowych szpitali, same pacjentki nie narzekają.

Najwyższa Izba Kontroli przeprowadziła ankietę wśród 1279 pacjentek, z której wynika, że 98 proc. z nich było zadowolonych z opieki lekarskiej i pielęgniarskiej, na czystość pomieszczeń nie narzekało 97 proc., a 94 proc. chwali wręcz dostępność lekarzy.

W okresie od stycznia 2008 r. do czerwca 2009 r. tylko do 1/4kontrolowanych szpitali wpłynęły jakiekolwiek skargi na funkcjonowanie oddziałów położniczych.

Swoje uwagi zgłosiło 21 kobiet. To znikomy odsetek biorąc pod uwagę, że w tym czasie we wszystkich kontrolowanych szpitalach miały miejsce 64 362 porody.

Katarzyna Ogórek

2010-07-21 05:58

Tagi: nik, rodzina, raport, szpital, dziecko, szpitale, mama, poród

Skomentuj

      lub    Zaloguj się / Zarejestruj się
Podaj trzeci znak kodu UUFfh

Komentarze

  • 21.07.10, 07:48:13

    ~Gość napisał(a):
    Współczynniki umieralności to raczej 6-9 promili a nie procent !
  • Katarzyna Ogórek

    21.07.10, 08:40:30

    Katarzyna Ogórek napisał(a):
    Oczywiście. Głupi błąd. Dziękuję za zwrócenie uwagi!
  • antunes

    21.07.10, 11:17:33

    antunes napisał(a):
    Właśnie dziś rano w radio słyszałam, że NIK zakwestionował legalność dodatkowych opłat za znieczulenie zewnątrzoponowe, co wzbudziło moje zainteresowanie i wielkie zdziwienie. O ZZO w szpitalu i tak nikt nawet nie wspominał, a co dopiero proponował. Przed porodem słyszałam, czy wyczytałam gdzieś w necie (już nie pamiętam) ze dostępne jest tylko pon-pt od 9 do 15stej, gdyż w tych godzinach w szpitalu pracuje anestezjolog. Sala indywidualna do porodów rodzinnych w zasadzie też była dodatkowo płatna – przed porodem należało się udać na spotkanie z ordynatorem ginekologii, by wyraził zgodę na poród rodzinny i uiścić darowiznę na szpital w kwocie już przygotowanych cegiełek – cos około 200 PLN.
    tak byo w jednym z wrocławskich szpitali w grudniu...

  • 21.07.10, 13:56:33

    ~Konto usunięte napisał(a):
    Zawsze mnie irytuje to, że jak już powstają takie artykuły nigdy nie ma listy, które placówki są winne. Dlaczego jest to tylko powiedziane procentowo? Skąd mam wiedzieć czy szpital w którym zamierzam rodzić należy do tych felernych? Polki się nie skarżą. Na co maja się skarżyć? Dla rodzącej najważniejsza jest opieka i pomoc położnych. Skąd rodząca ma niby wiedzieć, że aparatura w szpitalu jest do niczego skoro kompletnie się na tym nie zna? Za wszystko trzeba płacić - np. nawet jeżeli trafi się z jakąś chorobą do szpitala z kilkumiesięcznym dzieckiem, to trzeba zapłacić za to że się z dzieckiem zostaje i śpi się obok na podłodze na własnym materacu, to dlaczego ma nas dziwić fakt dodatkowej opłaty za własny pokój po porodzie, czy luksusowa sala do porodu rodzinnego?

    Nie mówię, że to w porządku. Cieszy mnie fakt, że się ktoś tym interesuje, tylko że może gdyby w takich artykułach od razu pisano, o które placówki chodzi to może by się zaczęli tym przejmować, a tak to - jest artykuł, jest ogólne oburzenie, ale tak naprawdę pacjenci tych szpitali nie maja pojęcia, że to właśnie o ich szpital chodzi.

    Zbliża się wielkimi krokami mój termin porodu. Byłam w szpitalu na który się zdecydowałam i wygląda na to że wszystko jest super - darmowe ZZO, bezpłatny poród rodzinny i cała otoczka, rozmawiałam z dwiema położnymi - bardzo miłe i konkretne osoby tak że mam nadzieję że wszystko będzie ok.
  • 21.07.10, 16:39:21

    ~Gość napisał(a):
    Ja nie urodziłam! Nie zdecydowałam się na poród! Postanowiłam usunąć ciążę w ósmym miesiącu ciąży!
  • francoreza

    21.07.10, 18:49:42

    francoreza napisał(a):
    Pani Katarzyno,

    A ja sądzę, że jeśli same kobiety, które korzystały z usług tych szpitali są z nich zadowolone, to w czym problem?

    Przecież ocena samych zainteresowanych, klientek - jak by nie było jest najlepszym wyznacznikiem jakości usług.

    Poza tym, nie wszystkie usługi da się opłacić z powszechnego ubezpieczenia - ba, większości podstawowych usług, się nie da opłacić, a co tu mówić o dodatkowych.

    Akurat częściowa odpłatność za dodatkowy standard, to obecnie chyba jedyna realna możliwość utrzymania szpitali. Alternatywą jest przecież ich likwidacja, a nie o to nam chodzi.

    No i znowu, kluczowa w tym wszystkim jest opinia samych pacjentów (klientów), a oni o częściowej odpłatności wypowiadają się właśnie pozytywnie.