[fot: alykat/CC/Flickr]
Skrzynka świeżych, organicznych warzyw i owoców z lokalnych farm przywożona do domu raz w tygodniu to forma sprzedaży zdobywająca coraz większą popularność w Wielkiej Brytanii. W Polsce rynek ekożywności stanowi margines, chociaż nasz kraj ma ogromny potencjał w tej dziedzinie.
Na Wyspach organiczne produkty spożywcze, pochodzące z gospodarstw i od farmerów stosujących naturalne i ekologiczne metody upraw i hodowli, cieszą się dużym wzięciem. Wystarczy wspomnieć, że roczna wartość sprzedaży takiej żywności przekracza 2 miliardy funtów.
Od kilku lat handlują nią już nie tylko drobni wytwórcy, ale również duże sieci handlowe i firmy, które wyspecjalizowały się w dystrybucji organicznych warzyw wprost do drzwi konsumenta (np. Abel & Cole).
Wprawdzie ubiegłoroczny kryzys zahamował tempo rozwoju tego sektora, bo klienci zaczęli liczyć się z pieniędzmi i mniej ochoczo kupują ekologiczne produkty, które z natury są droższe, ale na tle Brytyjczyków Polska i tak wypada blado.
Mimo tego, że i u nas coraz więcej osób sięga po żywność organiczną, roczne wydatki na takie produkty dochodzą do poziomu zaledwie 600 mln zł. Dopiero w perspektywie najbliższych paru lat sprzedaż ekologicznej żywności przekroczy według prognoz ekspertów pułap miliarda złotych.
Taki stan rzeczy jest po części wynikiem stosunkowo niewielkiej liczby gospodarstw, które prowadzą certyfikowane uprawy ekologiczne. Według statystyk nasi rodzimi rolnicy pod tym względem są daleko w tyle za innym krajami europejskimi. Jednym z liderów jest Austria, gdzie organiczną żywność wytwarza się aż na 11 proc. terenów rolniczych.
Z kolei w Hiszpanii ekouprawy zajmują ponad 1,3 mln hektarów (dane za 2008 r.). Obrazowo rzecz ujmując, w Austrii co dziesiąty hektar ziemi uprawniany jest metodami ekologicznymi, a w Polsce zaledwie co setny. I na tym polu jest jednak nadzieja na ZOBACZ TAKŻE

Diety odchudzające. Oceniamy! poprawę. Z najnowszych danych wynika, że blisko 17,5 tys. polskich rolników zdecydowało się na prowadzenie gospodarstw ekologicznych.
To pięciokrotny wzrost w porównaniu ze stanem sprzed wejściem Polski do UE. Według Inspekcji Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych jedenaście instytucji ma wydane przez resort rolnictwa uprawnienia do kontroli ekologicznych gospodarstw, a żywność wyprodukowaną bez użycia chemicznych polepszaczy przetwarza prawie 300 zakładów. Liczby te nie oddają jednak w pełni możliwości naszych rolników.
Bo nawet ci, którzy nie mogą wykazać się ekologicznym certyfikatem, stosują bardziej naturalne i tradycyjne sposoby upraw i hodowli w porównaniu z zachodnioeuropejskimi farmerami. Nie jest bowiem tajemnicą, że na zachód od Odry rolnictwo jest w dużym stopniu uprzemysłowione i na porządku dziennym jest stosowanie sztucznych nawozów, pestycydów, a przy hodowli zwierząt - antybiotyków i hormonów wzrostu.
ZOBACZ TAKŻE

Żywność funkcjonalna to nie fikcja Nie dziwi więc, że firmy takie jak wspomniany wcześniej Abel & Cole, dostarczające klientom warzywa i owoce uprawiane bez chemicznego sztafażu, mają rosnące grono odbiorców. Filozofia prowadzenia biznesu jest przy tym niezwykle prosta. W ofercie firmy są sezonowe warzywa i owoce przede wszystkim z brytyjskich pól.
Nie mamy więc co liczyć na truskawki w styczniu, bo po prostu wtedy tam nie rosną. Ważna jest więc nie tylko jakość, ale również bliskość - tak by koszty transportu nie zawyżały ceny. Wyjątkiem są cytrusy i owoce egzotyczne, ale Abel & Cole zastrzega, że nie sprowadza takiego asortymentu drogą lotniczą - w trosce o mniejszą emisję szkodliwych substancji do atmosfery.
System zamawiania - kartonowe pudełko z warzywami i owocami (zestawy do wyboru zróżnicowane pod względem zawartości i ceny) zamawiane przez klientów raz w ZOBACZ TAKŻE

Kuchnia internetowa tygodniu i dostarczane w określone dni - minimalizuje z kolei koszty magazynowania.
W Polsce działa już kilka firm sprzedających przez Internet organiczną żywność (m.in. FriscoOrganic.pl należące do grupy kapitałowej Sobiesława Zasady albo bazujący na sieci społecznościowej EcoLife24.pl).
Niektóre z nich mają nawet własne sklepy (np. delikatesy ekologiczne Free, które pod koniec ubiegłego roku otworzyły pierwszy sklep w warszawskiej galerii Europlex).
Część z nich działa tylko w Warszawie, ale są i takie, które za pośrednictwem firm kurierskich dostarczają towar na terenie całego kraju. Problem jednak w tym, że w ich ofertach jest całkiem sporo produktów zagranicznych.
Owszem, są one jak najbardziej organiczne, ale pokazuje to, że system dystrybucji krajowej ekożywności daleki jest od ideału. A szkoda, bo zyskaliby na tym wszyscy - rolnicy, handlowcy i przede wszystkim my - konsumenci.
1.05.10, 20:53:05
4.05.10, 22:54:17
Ja się bardzo cieszę, że już się zaczyna sezon owocowo-warzywny, bo niesamowicie lubię witaminki w takiej postaci i mogłabym je jeść garściami
12.05.10, 18:58:55
ja tam mam wszystkie warzywa własnej produkcji i najwyższej jakości:)
25.05.10, 17:27:21
26.05.10, 14:10:14
Ja Bogu dzieki mieszkam na wsi.Mam mały własny sad i przynajmniej wiem co jem
31.05.10, 21:29:10
31.05.10, 21:35:25
jakoś nie pochwalam zachwytów szanwnych koleżanek nad "własnymi" uprawami, bowiem często są one na tych samych chemicznych nawozach co kupne, sklepowe (może w trochę mniejszej ilości), a owoce są tak samo pryskane. Era włansych ekologicznych ogródków umarła razem z obornikiem.
5.06.10, 01:00:39
pogorulez napisał(a):jakoś nie pochwalam zachwytów szanwnych koleżanek nad "własnymi" uprawami, bowiem często są one na tych samych chemicznych nawozach co kupne, sklepowe (może w trochę mniejszej ilości), a owoce są tak samo pryskane. Era włansych ekologicznych ogródków umarła razem z obornikiem.
niekoniecznie się z tobą zgodzę, bo jednak własne uprawy nawozi sie obornikiem, chocby ze względu na swoje zdrowie, a reszta która idzie do sprzedaży w ilościach hurtowych na pewno jest pryskana i takż jemy własnie my, mieszczuchy
5.06.10, 20:50:36
Ja Bogu dzieki mieszkam na wsi.Mam mały własny sad i przynajmniej wiem co jem
5.06.10, 21:05:58
omena1 napisał(a):pogorulez napisał(a):jakoś nie pochwalam zachwytów szanwnych koleżanek nad "własnymi" uprawami, bowiem często są one na tych samych chemicznych nawozach co kupne, sklepowe (może w trochę mniejszej ilości), a owoce są tak samo pryskane. Era włansych ekologicznych ogródków umarła razem z obornikiem.
niekoniecznie się z tobą zgodzę, bo jednak własne uprawy nawozi sie obornikiem, chocby ze względu na swoje zdrowie, a reszta która idzie do sprzedaży w ilościach hurtowych na pewno jest pryskana i takż jemy własnie my, mieszczuchy
racja i wiem ze tez stosuje sie jakies opryski ale juz nie w tak hurtowych ilosciach