Kariera Jeśli nie pijesz, nie pasujesz do zespołu. Zobacz jakie są największe pułapki czekające na imprezach...

Jeśli nie pijesz, nie pasujesz do zespołu. Zobacz jakie są największe pułapki czekające na imprezach integracyjnych i co robić by się nie skompromitować wśród znajomych z pracy

Jeśli nie pijesz, nie pasujesz do zespołu. Zobacz jakie są największe pułapki czekające na imprezach integracyjnych i co robić by się nie skompromitować wśród znajomych z pracy [fot: mediaphotos/iStockphoto]

- Pamiętam imprezę jednego z największych banków w Polsce. Najpierw się upili, a później zrobili sobie seksualną orgię. Z pracy wyleciało od razu siedem osób – wspomina dr Paweł Pawłowski, psycholog biznesu, który w swojej karierze przeżył setki firmowych integracji.

Chociaż utrata pracy z pewnością jest najgorszą konsekwencją, nieodpowiednie zachowanie podczas spotkania integracyjnego, nadszarpnięta reputacja i utrata poważania wśród ludzi, z którymi pracujemy, jest również dotkliwym następstwem. – Często trudnym do całkowitego naprawienia. W konsekwencji może to prowadzić nawet do przymusu zmiany pracy – przestrzega Ilona Sadowska, konsultant Centrum Szkoleń i Psychologii Biznesu.

Zdarzyło się też, że po takich wojażach interweniują małżonkowie. – Niedługo po jednej z takich imprez szef – inicjator przedsięwzięcia – otrzymał anonimowy list od żony pracownika z podziękowaniami za zorganizowanie imprezy, która doprowadziła do rozpadu związku – przypomina sobie Ilona Sadowska. Jak zatem zachować się na integracji, by uniknąć konsekwencji zawodowych i prywatnych?

Szefowi się nie odmawia


Paweł Pawłowski
fot.pawelpawlowski.pl
Mimo że takie wyjazdy mają charakter rozrywkowy, nie zapominaj, że pewna hierarchia, nawet w barze przy piwie, obowiązuje. Zbytnie spoufalenie się z szefem nie wchodzi zatem w grę – chyba, że dotychczas miałaś z nim takie relacje. – Nigdy nie proponuj przełożonemu przejścia na „ty”. To on powinien ewentualnie wyjść z taką inicjatywą – podkreśla dr Paweł Pawłowski.

Jeśli doczekasz się takiej propozycji, pamiętaj o kolejnej zasadzie. – Zazwyczaj szefowi się nie odmawia. Jak zaproponuje przejście na „ty” z bruderschaftem, to na ogół się to robi. Podpowiada to zdrowy rozsądek – dodaje dr Pawłowski.

Najgorsi na takich wyjazdach są jednak nie ci, którzy – być może nawet z nieuwagi – zaliczą gafę i bez pozwolenia zaczną mówić szefowi po imieniu, lecz tak zwani wazeliniarze. Łatwo ich rozpoznać – zawsze będą siedzieć blisko szefa, orbitować gdzieś w pobliżu, by w razie potrzeby przynieść, podać i zachwycić się każdym jego pomysłem. Wazeliniarstwo z pewnością można wciągnąć na listę tego, jak na imprezie integracyjnej nie należy się zachowywać.

Oczywiście są szefowie, którzy lubią wazeliniarzy, lecz są oni w mniejszości. – To są ludzie sami bardzo psychicznie słabi – twierdzi dr Paweł Pawłowski. Generalna zasada powinna być zatem taka, że wazeliniarsko się po prostu nie zachowujemy.

Z drugiej strony, unikanie rozmowy z przełożonym będzie gwarantowanym faux pas. – Przecież to z jego inicjatywy znalazłaś się na tym spotkaniu, a zasady savoir-vivre'u są w tym przypadku bezdyskusyjne – gospodarz jest najważniejszą osobą, której nie możesz ignorować – radzi Ilona Sadowska.

Łatwiej w takich sytuacjach będzie pracownikom firm, w których panują nowoczesne relacje z przełożonymi. Jeśli na co dzień rozmawiasz i spotykasz się z szefem – jeśli dba o codzienne dobre, otwarte i szczere relacje – to wyjazd integracyjny nie będzie spotkaniem, na którym nie wiadomo, jak się zachować. W innej sytuacji mogą znaleźć się natomiast pracownicy, którzy swojego szefa spotykają albo rozmawiają z nim tylko podczas wielkich uroczystości czy też tego typu wyjazdów. – Ale i na to jest rada – postępuj tak, jak chciałabyś, aby wyglądały zdrowe i prawidłowe relacje – podpowiada Ilona Sadowska.

- Jeśli masz bardzo ograniczony kontakt z szefem na co dzień i nagle na wyjeździe starasz się za wszelką cenę nawiązać z nim kontakt, jesteś za gadatliwa, to nie będziesz dobrze odebrana przez zwierzchnika – zaznacza Agata Wilska, psycholog z Centrum Rozwoju Holis.

Słowo klucz – zawsze zachowaj umiar


Agata Wilska
fot. agata wilska/arch.pryw.
Warto pamiętać, że nie w każdej firmie wspomniane prawidłowe relacje będą takie same. – Jadąc na wyjazd integracyjny dobrze rozeznać się, na jakie zachowania szef jest cięty i czego nie akceptuje. Być może lubi się napić i akurat nie będzie to dyskwalifikujące, a wręcz wskazane – sugeruje Agata Wilska, psycholog z Centrum Rozwoju Holis.

Eksperci zaznaczają jednak zgodnie, że alkohol może przysporzyć niemałych kłopotów. – Gdy pod jego wpływem zaczniesz rozładowywać problemy małżeńskie czy rodzinne – czyniąc rzeczy niemoralne i nieetyczne – to możesz narazić się na poważne problemy i konsekwencje po przyjeździe z takiego wyjazdu – zaznacza Violetta Wróblewska, psycholog biznesu.

Nie poruszaj zatem prywatnych spraw. Można o nich rozmawiać pod warunkiem, że masz naprawdę zaufaną osobę, nigdy w większym gronie.

Z drugiej strony, też nie dobrze widziane są osoby, które przez cała imprezę siedzą przy stole i nie zamówią nawet jednego piwa. Nie pija w ogóle. - Jak to się mówi: „Kto nie pije, to donosi – żartuje dr Pawłowski. Trzeba więc zachować umiar pomiędzy kompletnym piciem i niepanowaniem nad sobą, a totalną abstynencją.

- Na wyjazdach integracyjnych dość często dochodzi jednak do podziałów na pracowników bawiących się i nie bawiących, pijących i nie pijących. Stąd ważne jest, aby nie eliminować z własnego grona osób, które nie bawią się, czy nie piją, gdyż wielu pracowników traktuje takie wyjazdy jako miejsce pracy i zachowuje się na nich jak w pracy – zauważa Violetta Wróblewska.

- Trzeba również uważać – szczególnie w obecnych czasach politycznej poprawności – by nikogo nie molestować, czyli by nie przekraczać tej cienkiej granicy męsko-damskich relacji – zwraca uwagę Paweł Pawłowski. Podobnie nie na miejscu jest zbytnie objadanie się czy zabieranie po kryjomu jedzenia do domu – no chyba, że organizator imprezy przygotował na wynos paczuszki z jedzeniem.

Umiar zachowaj również w kawałach, szczególnie tych wulgarnych, dotyczących poglądów religijnych czy politycznych. Takie żarty mogą bardzo szybko naprowadzić na minę, zwłaszcza, gdy nie znasz jeszcze zbyt dobrze współpracowników i przełożonych.

O czym rozmawiać, by nie zaszkodzić?

Tu są dwie szkoły. Pierwsza mówi, że należy wykorzystać spotkanie integracyjne właśnie do tego, żeby pogłębić niektóre tematy z pracy i rzeczywiście na bardzo wielu imprezach firmowych o pracy się ciągle rozmawia. W takiej sytuacji unikaj tematów zawodowych, budzących duże emocje.


Ilona Sadowska
fot. ilona sadowska/arch.pryw.
Uważaj przede wszystkim na rozmowy o osobach trzecich czy nieobecnych, wyrażanie opinii na temat przełożonych, kolegów i koleżanek z pracy, czy o samym miejscu pracy. – To może tylko zaszkodzić – twierdzi Ilona Sadowska. – Wybierając tematy rozmów sugerowałabym też, aby nie podejmować zagadnień ingerujących w sprawy personalne.

O pracy na wyjeździe lepiej zapomnieć. – Jestem fanem drugiej szkoły. Uważam, że impreza integracyjna jest po to, żeby poznać drugiego człowieka nie jako kolegę, którego i tak znam zza biurka, tylko żeby go poznać z zupełnie innej strony – przyznaje dr Pawłowski.

Istnieje wiele innych, absorbujących tematów, które możesz wykorzystać. – Proponowałabym porozmawiać o czymś, co tak naprawdę pozwoli się oderwać od pracy czy firmy, czyli na tematy neutralne. Dobrymi tematami do rozmów są zainteresowania, hobby, podróże, przeczytane książki – radzi Violetta Wróblewska.

- Takie tematy nie wywołują stresu i napięć. Warto po prostu być sobą, a jednocześnie mieć świadomość, że najlepszym sposobem na przetrwanie podczas imprezy integracyjnej jest taka zabawa, która nikomu nie zaszkodzi – zaznacza Ilona Sadowska.

Szpilki i skąpa koszulka odpadają?

Na firmowym wyjeździe jesteś postrzegana również przez to, jak się ubrałaś. Co prawda nie obowiązuje tutaj dress-code, który stosujesz w pracy, jednak zbyt skąpy i wyzywający ubiór będzie źle odebrany.

Dobranie stroju na wyjazd zależy przede wszystkim od kultury organizacyjnej przedsiębiorstwa oraz pewnych, przyjętych tam rytuałów. Ubiór jest zatem mocno związany z tradycją i wizerunkiem firmy.

- Pracowałem kiedyś z bardzo wielką, znaną w Polsce firmą doradczą i tam są na przykład takie zasady, że jak się idzie po godzinach do baru, to jedynym elementem, który można sobie pozwolić wyrzucić z ubioru, jest krawat. Wszyscy muszą być natomiast w garniturach i w normalnych koszulach. Trudno sobie wyobrazić w tej firmie, że nawet podczas upałów konsultanci idą do baru w krótkich spodenkach – co jest normą w wielu innych przedsiębiorstwach – wspomina dr Paweł Pawłowski.

Uważaj, możesz być obserwowana

Firmowa impreza to nie tylko wyjście do baru, postrzelanie z pistoletów na kulki z farbą, pływanie kajakiem lub wspinaczka na skałkach. – Czasem może być też drugie dno. Nigdy nie wiemy, czy jedynym celem spotkania jest integracja, upuszczenie stresu i napięcia dnia codziennego – zaznacza Agata Wilska, psycholog z Centrum Rozwoju Holis.

- Kilkakrotnie brałem udział w takim przedsięwzięciu, kiedy mieliśmy wrażenie, że jesteśmy mocno obserwowani. Dla mnie to jest bardzo nieetyczne i fatalnie mówi o firmie. Oznacza bowiem, że głęboko nie wierzy ona swoim pracownikom, ludziom których rekrutowała i którzy osiągają przecież jakieś wyniki – potwierdza Paweł Pawłowski.

W zdecydowanej większości przypadków nie ma czegoś takiego jak formalna obserwacja uczestników tego typu imprez. Natomiast jeśli ktoś zachowuje się po prostu skandalicznie, to oczywiście jest to zauważone. – I jest dyskutowane – czasami w kuluarach, a bardzo często dociera do szefostwa firmy, na ogół poprzez panie z działów HR. Później taki pracownik może mieć problemy. Moim zdaniem zresztą słusznie – uważa dr Pawłowski.

 

Violetta Wróblewska, psycholog biznesu


Jest kilka powodów dla których szef zaprasza pracowników na wyjazd czy wyjście integracyjne.

Generalnie, głównym celem jest zmotywowanie do pracy, poprawienie relacji międzyludzkich, obniżenie poziomu stresu, nagrodzenie za dobrą pracę i wyniki, wykorzystanie neutralnego gruntu w celu rozwiązania problemów, ale też wytypowanie prawdziwych liderów lub sprawdzenie dotychczasowych.

Ponadto w wielu firmach obowiązkiem szefa czy prezesa jest zapewnienie swoim pracownikom wyjazdu integracyjnego.

Trzeba zaakceptować taką perwersję

Skoro na wyjeździe czyha tyle pułapek, może lepiej z niego zrezygnować? – Choć nie jest to spotkanie służbowe, obecność na nim jest pożądana – już samo jej unikanie może zostać źle odebrane przez przełożonych – uważa Ilona Sadowska, konsultant Centrum Szkoleń i Psychologii Biznesu.

Jest takie niepisane prawo, że jeżeli firma organizuje coś takiego i na ogół jest to oczywiście wyjazd dobrowolny, to biada trochę tym, którzy jednak w tej dobrowolności się nie odnajdą. Jest to trochę perwersyjne, ale firma sprawdza w ten sposób, na ile ludzie są zintegrowani, na ile się lubią, na ile mogą z sobą kooperować – dodaje Paweł Pawłowski.

W taki sposób szef może również namierzyć odludków. – Proszę sobie wyobrazić dział sprzedaży, którego sukces w dużej mierze jest uzależniony od współpracy poszczególnych handlowców. Jeżeli się okazuje, że z grona piętnastu osób dwie bardzo mocno odstają od towarzystwa, to dla firmy jest to jakiś sygnał, że mają problemy z komunikacją – zauważa Pawłowski.

Imprez zakładowych lepiej więc nie unikać, a na nich za bardzo nie szaleć. Tylko tak unikniesz kłopotów w pracy i niepotrzebnych napięć z szefem.

 

 

Dariusz Madejski

2012-07-11 06:00:00

Tagi:

firma,

integracja,

wyjazd integracyjny

Komentarze

  • 11.07.12, 11:08:54

    ~Ciocia Dunia napisał(a):
    Myślę, że kto posiada tak zwane elementarne dobre wychowanie w kazdych okolicznościach będzie umiał się właściwie zachować. Prawdą jest, że pod wpływem alkoholu wiele osób pokazuje swoje prawdziwe oblicze i dotyczy to nie tylko pracowników ale również i szefów. A bawić się dobrze można przy jednym drinku a nie w stanie permanentnego upojenia, czego życzę wszystkim imprezowiczom.
  • dagmaraKa

    11.07.12, 14:29:06

    dagmaraKa napisał(a):
    no właśnie szefowi się podobno nie odmawia, a u nas na spotkaniu to on w nas wpompowywał alkohol, a że nie wyapdało powiedzieć "nie" to się pospijali wszyscy praktycznie
  • małyMotyl

    11.07.12, 14:29:53

    małyMotyl napisał(a):
    a u nas na spotkaniu ...szefa nei było, to była dopiero luźna i fajna jakich mało miałam w życiu, zabawa pzrednia była a i zespół zgrał się mocniej dużo
  • 11.07.12, 14:48:14

    ~xang napisał(a):
    A ja na imprezy integracyjne nie chodze, bo wole spedzic czas z rodzina dla ktorej i tak mam niewiele czasu niż poswiecac swoj czas dla ludzi ktorych widze non stop i integruje sie w pracy.
  • 28.09.12, 09:28:55

    ~nieintegrowany napisał(a):
    A z roboty wyleciały te, które nie chciały dać, czy ci, którzy nie chcieli pić?
  • 10.12.12, 11:03:23

    ~antyintegrant napisał(a):
    Jeśli "impreza integracyjna" będzie w dniu roboczym i w godzinach pracy to proszę bardzo.
    W dniu wolnym i po godzinach pracy to każdy "szef" może mnie cmoknąć!!!!
  • 22.12.12, 01:00:41

    ~To chory zwyczaj napisał(a):
    Mamy tak mało czasu na życie osobiste i rodzinne, że wszelkie ( sztuczne) imprezy integracyjne są stratą czasu. O wiele lepiej się czuję z rodziną i z nimi wolę spędzać czas.
    Na siłę robi się z nas niewolników uzaleźnionych od firmy.
  • 2.09, 16:19:07

    ~ktossia napisał(a):
    Dziękuje za artykuł. :-) Dzięki niemu zrozumiałam, że jestem odludkiem i pora zrezygnować z męczącej mnie pracy w dziale sprzedaży, która jak dotąd nie dawała mi żadnej satysfakcji..