Wywiady i reportaże Walka z bólem to nierówny pojedynek, w którym stale trzeba zmagać się z upokorzeniami i etykietką ćp...

Walka z bólem to nierówny pojedynek, w którym stale trzeba zmagać się z upokorzeniami i etykietką ćpuna. Dlaczego ulgę w cierpieniu trzeba sobie wykrzyczeć?

Onkolodzy szacują, że w Polsce z powodu niepotrzebnego bólu cierpi około 200 tysięcy pacjentów. [fot: Fotolia]

Ten nagły i ostry paraliżuje i obezwładnia w jednej sekundzie. Przeszywa na wskroś i sprawia, że po prostu chcesz umrzeć. Ale nawet gdy jest nie do wytrzymania wiesz, że za chwilę koszmar się skończy. Najgorszy jest przewlekły. Nie powala na kolana, ale nigdy nie pozwala o sobie zapomnieć. Towarzyszy każdego dnia i odbiera zdolność myślenia. Wykonanie najprostszych czynności staje się wyzwaniem. O normalnej pracy w ogóle nie ma mowy. - Mamy XXI wiek, a pacjenci umierają z bólu. W Polsce ludzie cierpiący muszą wykrzyczeć sobie pomoc. Dosłownie. Nawet w średniowieczu było lepiej, bo wtedy pacjentów w agonii po prostu się upijało - mówi z rozgoryczeniem dr Jadwiga Pyszkowska, prezes Towarzystwa Medycyny Paliatywnej.

Mija tydzień od operacji. Dorota Kaniewska trafia na oddział ratunkowy, bo nerki przestają pracować. Ma czterdzieści stopni gorączki, słania się na nogach. Lekarka każe jej się położyć na brzuchu, na pooperacyjną ranę. Wyje z bólu. Ale najgorsze następuje chwilę później. Kobieta wbija w jej plecy długą igłę, wprost do nerki. Dorota krzyczy tak głośno, że słychać ją w całym szpitalu. Błaga o znieczulenie. Lekarka niewzruszona informuje, że nie poda, bo potrzebna jest współpraca z pacjentem. Zabieg trwa 45 minut. - To było nieludzkie - opowiada 48-letnia kobieta. - Tego cierpienia do końca życia nie zapomnę.

"Lekarza nie ma, a pani jest uzależniona"

Jej walka z bólem trwa od 11 lat. W 2003 roku dowiedziała się, że ma raka jelita grubego. Wiadomość spadła na nią jak grom z jasnego nieba. Trzy miesiące wcześniej rozpoczęła studia, bo chciała się rozwijać. O kontynuowaniu nauki nie było mowy. Z dnia na dzień musiała rzucić pracę i zameldować się w szpitalu. Szybka operacja a potem koszmar związany z powikłaniami.


Dorota Kaniewska od 11 lat walczy z bólem.
fot. archiwum prywatne
Po roku jelito pęka a ona raz po raz pojawia się na oddziałach ratunkowych. Boli tak bardzo, że chce odebrać sobie życie. Potrzebuje silnych leków, głównie opioidów, ale nie każdy lekarz chce je przepisać. W nocy skręca się na szpitalnym łóżku. Przychodzi pielęgniarka i podaje pyralginę. Kiedy Dorota błaga o coś mocniejszego słyszy, że nie ma lekarza, a leki są zamknięte w szafce. "Poza tym pani jest uzależniona" - rzuca na odchodne kobieta.

Później tuła się od jednej poradni leczenia bólu do drugiej, szukając desperacko pomocy. Bez garści tabletek połykanej z samego rana nie jest w stanie wstać z łóżka. Słyszy, że musi boleć, bo to rak i że nie ma co histeryzować. W końcu dostaje opioidy, ale leki powodują potworne zaparcia, które w przypadku chorych na raka jelita mogą doprowadzić do śmierci. Dorota na własną rękę szuka ratunku. Czyta medyczne czasopisma, serfuje w internecie. Znajduje lek, ale nie jest refundowany. Nie ma wyjścia, słono płaci, ale w końcu przychodzi upragniona ulga.

- Człowiek zmagający się z bólem jest w Polsce sam. Albo mu się nie wierzy, że może boleć aż tak potwornie i traktuje jak histeryka, albo robi się z niego narkomana - opowiada z rozgoryczeniem Dorota Kaniewska. - Nikomu nie życzę gehenny, przez jaką musiałam przejść w życiu.

"Mąż ma przerzuty do kości. To musi boleć"

Onkolodzy szacują, że w Polsce z powodu niepotrzebnego bólu cierpi około 200 tysięcy pacjentów. Zdaniem dr Jerzego Jarosza, specjalisty w zakresie medycy paliatywnej, który prowadzi w Warszawie hospicjum, żeby zrozumieć ten problem, trzeba sięgnąć do historii.

- Wojny opiumowe w XIX wieku i epidemia narkomanii, z którą mieliśmy do czynienia dużo później zrobiły swoje - tłumaczy lekarz. - Pod koniec XIX wieku heroina była jednym z najlepiej sprzedawanych leków na świecie. Stosowano ją na... kaszel. Podawano ją także małym dzieciom na ząbkowanie! Nic dziwnego, że po tym czasie leki opioidowe zostały wyklęte. Dopiero w połowie ubiegłego stulecia nastąpiła refleksja, że narkomanii nie można mylić z uśmierzaniem bólu i przynoszeniem ulgi cierpiącym pacjentom - zauważa dr Jarosz i dodaje, że poziom leczenia przeciwbólowego w dużej mówi o tym, na jakim poziomie kulturowym i cywilizacyjnych znajduje się dane społeczeństwo. - Ból trzeba leczyć i trzeba z nim walczyć, bo wyniszcza psychikę. Ten ostry jest jak sygnał alarmowy w organizmie, że dzieje się coś złego. Przewlekły jest niepotrzebny. Kiedy trwa miesiącami, a nawet latami - niszczy organizm. Niestety, nadal wielu moich kolegów uważa, że "musi boleć". A przecież chodzi nie tylko o wyleczenie chorego, także o jego komfort życia z chorobą na co dzień.

Jadwiga Pyszkowska, prezes Polskiego Towarzystwa Medycyny Paliatywnej nie zostawia suchej nitki na swoich kolegach po fachu. Kilku z nich wytaczała procesy, stawiała lekarzy przed sądem dyscyplinarnym. Od 40 lat zajmuje się leczeniem bólu. Historie pacjentów, którzy po lat niewyobrażalnych cierpień, w końcu trafili do niej, mogłaby opowiadać godzinami.

Pamięta mężczyznę z rakiem prostaty, do którego kiedyś przyjechała. Starszy pan usłyszał od lekarzy, że zostały mu tylko dwa tygodnie życia. Został wypisany do domu. Mężczyzna całymi dnami i nocami wył z bólu. Stracił wzrok. Sąsiedzi nie mogli w nocy spać, delikatnie sugerowali żonie umieszczenie męża w hospicjum. Kobieta odwiedzała kolejne gabinety lekarzy i prosiła o receptę na leki, które przyniosą ulgę. Bezskutecznie. "Pani mąż ma przerzuty do kości, to musi boleć" - słyszała. Szukała ratunku u bioenergoterapeutów. Kiedy dr Pyszkowska pojawiła się w domu chorego, ten nie chciał już pomocy, błagał o eutanazję. Nie miał siły mówić. Natychmiast przepisała silne opioidy. Już po godzinie, mężczyzna zaczął normalnie rozmawiać. Odzyskał wzrok.

- Ten pan miał żyć dwa tygodnia, a przeżył prawie rok - opowiada dr. Pyszkowska. - Jeździł na działkę i uprawiał warzywa, cieszył się życiem do ostatnich dni. Na tydzień przed śmiercią tańczył na ślubie wnuczki. Na weselu rodzina nie mogła uwierzyć, że jest śmiertelnie chory. Umarł we śnie, w spokoju.

Czytaj reportaż na następnej stronie i dowiedz się, czy z powodu bólu można umrzeć?

Tagi:

leczenie,

lekarz,

choroba,

pacjent,

cierpienie,

walka z bólem

Komentarze

  • 9.12.14, 14:58:48

    ~V jak Vendetta napisał(a):
    Cholerni lekarze, przemadrzali poltycy i ich "robienie nam dobrze" - to przeciez wszystko aby na ratowac przed nami samymi.
    Popierajmy wiec USA i ieczna wojne z narkomania i POpaprancow w nowych regulacjach naszego życia. Bierut sie nawet nie spodziewal ze taki socjalizm z ludzka twarza mozna wprowadzic..
  • 12.12.14, 16:41:17

    ~Asunta111 napisał(a):
    Przede wszystkim zgadzam się że ból doprowadza do silnej depresji, po kilkunastu latach zażywania silnych leków przeciwbólowych żołądek i wątroba jest wykończona. Po 25 latach z taką chorobą, dziś odebrano mi świadczenie rentowe które wynosiło ok 500 zł tylko dlatego że nie biegam już po neurologach, tylko chodzę po leki przeciwbólowe do rodzinnego. Mam 50 lat i straciłam wszysko.