Wywiady i reportaże Marta Manowska nie znalazła żon dla rolników, bo nikogo nie można zmusić do miłości. Lubimy happy en...
2014-12-08 06:00:00

Marta Manowska nie znalazła żon dla rolników, bo nikogo nie można zmusić do miłości. Lubimy happy endy, ale prawdziwe życie wygląda inaczej - przekonuje i przyznaje, że sama uczucia nie szuka

1/5
Marta Manowska ma 30 lat. Studiowała dziennikarstwo i historię sztuki. Napisała dwie książki.
fot: Materiały prasowe programu Rolnik szuka żony
- Bohaterowie programu to młodzi, inteligentni faceci, którzy mają nowoczesne gospodarstwa i wspaniałe rodziny. Nie wiem, co można tutaj wyszydzić - przekonuje Marta Manowska, prowadząca Rolnik szuka żony. Niespodziewanie nawet dla samych producentów, serial stał się hitem jesiennej ramówki Telewizji Polskiej, gromadząc przed telewizorami nawet 4 miliony widzów i bijąc na głowę ofertę konkurencji, w tym takie tytuły jak Mam Talent czy Taniec z Gwiazdami. Opowiadający o poszukiwaniu partnerek dla rolników program to polski format serialu Farmer Wants A Wife. Po sukcesie pierwszej serii TVP szykuje się już do nakręcenia drugiej. 27 grudnia wyemituje natomiast specjalny, świąteczny odcinek.

iWoman.pl: Po obejrzeniu programu Rolnik szuka żony na usta ciśnie mi się pytanie: co jest nie tak z tymi facetami? Zgłosili się do programu, mogli przebierać w kobietach, wybrali atrakcyjne, mądre, ciepłe panie i... stchórzyli.

 

Marta Manowska: Nie powiedziałabym, że coś jest nie tak. Nie można kogoś osądzać dlatego, że nie odwzajemnił czyjegoś uczucia. Może to było za wcześnie, może poczuli się osaczeni. Byłabym ostrożna z prostym podsumowywaniem uczestników programu, ich relacje z dziewczynami były skomplikowane.

I nie jest Pani tak po ludzku przykro, że się nie udało? Cały program był ciepły, pozytywny, a na koniec okazało się, że nic z tych znajomości nie wyszło. A może to format programu wymagał pokazania rodzących się uczuć, których w rzeczywistości nie było?

Powiedziałabym, że ten program nie jest ani pozytywny, ani smutny, tylko prawdziwy. A w życiu bywa różnie. Nie zakładaliśmy na początku, że powstanie na przykład pięć związków czy małżeństw. To, że jednej parze się udało, uważam za duży sukces. My cały czas pokazywaliśmy prawdę. A że jest ona trudna do zaakceptowania przez widzów? Takie jest życie. Wszyscy lubimy happy endy i życzylibyśmy sobie, żeby Adam był w parze z Anią, a Grzegorz z Ewą, ale między nimi było wiele skomplikowanych, trudnych relacji. Nie wszystkie zostały pokazane, bo oni mają prawo zachować dla siebie intymne kwestie.

Zobacz, jak wyglądała i jak skończyła się znajomość Grzegorza z Ewą:

 

Rozumiem, że rolnicy mieli czas, żeby poznać kandydatki na żony także bez świateł kamer.

Jak najbardziej. Po zakończeniu zdjęć aż do finału i od finału do odcinka dodatkowego, w sumie miesiąc - dwa, poznawali się bez kamer. Ja znam przede wszystkim relację panów, ale żeby wiedzieć, co się między nimi wydarzyło, trzeba by poznać zdanie obu stron, żyć z nimi na co dzień. Staram się zrozumieć i dziewczyny i bohaterów i ich nie oceniać. Panowie podjęli decyzje i teraz muszą udźwignąć ich ciężar. Jedni radzą sobie z tym lepiej, drudzy gorzej.

Czytaj dalej i dowiedz się, czego Marta Manowska nauczyła się o mężczyznach

rozmawiała Anna Anagnostopulu
Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy. Masz szansę rozpocząć ciekawą dyskusję.